,, Nie bój się miłości. Nigdy '' - Janusz Korczak

środa, 12 grudnia 2012



     Siema marcheweczki, sorry ,że tak rzadko dodaje notki... Mam nadzieję ,że mi wybaczycie:)
Kolejny rozdział pojawi się niebawem:*


+ macie tu Jamesa , zajebisty on  jest*.*

poniedziałek, 12 listopada 2012

04.Aloha, bomba trąba




      Środek nocy, a ja  nie mogę spać... Wyrzuty sumienia ... Czy to one mnie tak dręczą ? Chyba tak, na pewno tak. Czy nie byłam za ostra dla tej piątki ? Hmmm mam nadzieję, że to nie wpłynie na moją reputację ? Nie no znowu myślę jak jakaś diva grrr...
     Blask księżyca odbija się od moich blizn na lewym nadgarstku, dzięki czemu stają się widoczniejsze ... Cięłam się, ale to jeszcze przed śmiercią rodziców, przez błędy które popełniłam. Jednak moim największym błędem był mój chłopak, były już chłopak. Josh Devine ,tak się nazywał to on wprowadził w moje życie nawyk palenia , kochałam go jak nikogo innego, ale on zawiódł , zdradził mnie na jednej z imprez u swojego kolegi ...
   - Kochanie nie będziesz miała nic przeciwko jeśli pójdę na balety do Jamesa ?
   - Chyba nie ,a kto tam będzie ?
   - Tylko chłopaki z drużyny i nikt więcej
   - Okej
   - A i jeszcze , ładnie wyglądam?
   - Zapamiętaj że ty we wszystkim wyglądasz zajebiście
   - To ja lecę , kocham cię
     Nadal palę, ale to w chwilach stresu , no tak , wszyscy mówią na okrągło ,że to szkodzi zdrowiu , ale ja to mam gdzieś ...

   
      Obudziłam się o godzinie 7.30 ,postanowiłam że poleżę sobie i pomyślę jakby tu przeprosić chłopaków. Zanim wprowadziłam swój plan w życie ubrałam się w ciuchy które na pewno na nich zadziałają ( przynajmniej mam nadzieję ),bo przecież  są chłopakami, chyba ,że któryś z nich jest dziewczyną tylko udaje chłopaka żeby być w zespole, w co wątpię. A mianowicie gorset z kwitowym motywem , jeansowe krótkie spodenki , różowe vansy , szarą czapkę i pierścionek w kształcie serca ze zdięciem w środku,a paznokcie pomalowałam na morsko.


  Gdy zeszłam na dół (czyt.zbiegłam i o mało co się nie zabiłam czyli jak zwykle) chłopcy o dziwo siedzieli już w kuchni i o czymś zawzięcie dyskutowali. Ufff nie zabrali się jeszcze do robienia śniadania czyli jest szansa żeby się im podlizać.
- Hej wam!-wydarłam się znając mnie na cały dom
   Każdy z osobna gapił się na mnie jakbym nago biegała po domu i chciała każdemu z nich pokazać co mam pod bielizną. Moje słowa ich tak zdziwiły czy ubiór? A może to i to? Ciekawe.Nie wytrzymałam wybuchłam śmiechem ,gdyż ich miny były przekomiczne!
- Witam wielmożnych panów czy raczyli by mi panowie odpowiedzieć?- po tych słowach ukłoniłam się każdemu z osobna , nie to jeszcze nie koniec mojego przedstawienia. Spojrzałam po wszystkich znów gapili się na mnie jak na kosmitkę. Okej jak nie tak to inaczej:
 - Aloha, bomba trąba wi hi tri hi ufo lufo na bum cyk cyko?- zaczęłam im coś pierniczyć po chińsku , arabsku i Bóg wie po jakiemu jeszcze.
  Po moim przedstawieniu wpadli w głupawkę ,a ja przystąpiłam do robienia naleśników.
 - Ty dobra jesteś- walną mi przez śmiech komplement Harry
 - Wiem - odparłam
 - Do tego jaka skromna - wydusił dławiąc się śmiechem Zayn.
   Przez następne 10 minut , które każdy z 1D spędził na uspokajaniu swojej głupawki ,ja zdążyłamusmazyć naleśniki i podać je do stołu.
 - Smacznego chłopcy
 - Hola hola ,co taka zmiana nastroju? - spytał niebieskooki
 - Jakoś tak
 - To dobrze ,bo taka jesteś o wiele lepsza - oznajmił Louis
   Yeah , złapali haczyk , cieszyłam się w duchu
 - Słuchaj Cher dzisiaj przyjdzie do nas pewien znajomy, nie masz nic przeciwko?
 -Nie skądże ,ale ciacho chociaż?- czwórka z chłopaków strzeliła face palma tylko Niall wydał się jakiś przygnębiony.
 -I jeszcze tak a'propo wizyty gość przyjdzie o 13. Czyli za ...- i tu spojrzał na zegarek na swoim iPhonie-...30 minut , my lecimy się przebrać ,a ty przygotuj jakieś ciastka i picie ,ok? -puścił mi oczko i popędził na górę ,a reszta bandy za nim.
   Postawiłam na stole ciastka i inne słodycze tak jak mnie prosił o to Liam , następnie powędrowałam do lodówki po jakąś dużą marchewkę i zajadając się nią poszłam do salonu ,bo w telewizji leciała jakaś bajka.   Nie wspomniałam chyba jeszcze ,ale kocham i ubóstwiam marchewki i gdyby można było jadła bym tylko je nie licząc potraw typu spagetti i pizza .
  Nagle do salonu wleciał Louis i wyrwał mi z rąk marchewkę.
  - Oddaj mi moje maleństwo Louisie Williamie Tominsonie!
  - Skąd znasz moje drugie imię?
  - Mam , miałam przyjaciółkę ,która cały czas o was nawijała.Mniejsza o to a teraz oddaj mi moją marchewkę!
 - Widzę że nie tylko Lou jest miłośnikiem marchewek w tym domu stwierdził Liam wyłaniając się zza ściany- a teraz oddaj tą marchewkę tej damie.
 - Ok, ok
 - Uuuuuuuuuuuu - usłyszałam od Harrego i Zayna
 - Wiesz chyba jesteś dla niego ważna bo on nikomu nigdy nie oddaje swoich marchewek, nawet Eleanor. - usłyszałam za uchem głos Zayna
 - Kto to Eleanor?
 - Jego dziewczyna ,która kocha jego portwel a nie jego. Ale on tego nie widzi. Na szczęście albo nie szczęście im się na razie nie układa.
  Spojrzałam na Lou który się ładnie zarumienił i usłyszałam dzwonek do drzwi.
 - Ja otworzę - rzekł Liam
 Po nie długim czasie przyprowadziła do salonu osobę o której istnieniu nie chciałam wiedzieć i słyszeć,
 - Co ty tu robisz ?! - wysyczałam przez zęby ...

                                                                             ~*~
Hejka , sorki że tak dawno nie dodawałam rozdziału! I jak podoba się? Dziękuje Magdzie za obserwowanie mojego bloga i ogólnie wszystkim moim czytelnikom <3

niedziela, 28 października 2012

Huston mamy problem!

 Mam wrażenie ,że nikt nie wchodzi na mojego bloga tylko nieliczne osoby. Tak samo od pierwszego rozdziału jest co raz mniej komentarzy ;c
 Jak ktoś ma pomysł jak może rozwinąć się akcja to niech pisze w komentarzu :)
WOLICIE ŻEBY CHER BYŁA Z NIALLEM CZY LOU?
CZYTASZ = KOMENTUJESZ

niedziela, 21 października 2012

03.O kurczę ale ty jesteś odkrywczy !


Rozdział 3

*Cher*

     Obudziło mnie czyjeś skakanie po moim łóżku, otworzyłam  i ujrzałam 3/5 homo-niewiadomo.
  - aaaaaaaaaaaaa spierdzielejcie z mojego łóżka. -opatuliłam się kołdrą i uciekłam do łazienki , wzięłam prysznic , wmasowałam w ciało mój ulubiony truskawkowy balsam i owinęłam się ręcznikiem. Weszła do pokoju. Weszłam do pokoju i ujrzałam tym razem całą piątkę ułomów, skąd oni się tu wzięli nie wnikam. Jak ja ich nie lubię. Czemu wczoraj stałam się dla nich milsza ?-może zatopiłam się w tych cholernie pięknych oczach Louisa? Mniejsza o to ,ale i tak są idiotami i ich nie trawię ,no może trochę tego słodkiego blondynka z oczami tak błękitnymi jak ocean.
 - Co wy tu robicie ?
 - Podziwiamy twoją urodę. A tak a'propo jest 13 - odparł blondi
 - Wynocha !
 - Mieszkamy razem więc powinniśmy być dla siebie milsi. -rzekł cwaniacko Louis
 - Wiesz gdzie są drzwi do tego pokoju ?- wkurzył mnie ten pajac
 - No już idziemy co nie Lou? No więc za 10 minut spotykamy się na dole, ok ?- powiedział i sprowadził z Liam'em dzieciarnie na dół.
   Ubrałam się w taki zestaw (bez kopertówki) i zeszłam schodami na dół (czyt.zbiegłam i o mało co się nie zabiłam) i ujrzałam dzikusów siedzących przy stole , jedli śniadanie. Nie chciało mi się jeść wiec usiadłam na kanapie ,włączyłam telewizor i postanowiłam ,że obejrzę Fineasza i Ferba.
 - Ty nie jesz śniadania ? - usłyszałam głos chyba Liama , olałam pytanie i wyszłam na dwór. Usiadłam nad basenem ,żeby posiedzieć trochę na leżaku i się poopalać na szaro (gdyż rano nie ma aż takiego słońca). Leżałam 10 min w spokoju ,poczułam jak ktoś mnie podnosi, potem już tylko woda ,duuuuuuuuuuuuuużo wody. Tak , te downy wrzuciły mnie do basenu. Naszła mnie chęć zemsty.

*Niall*

  Gdy skończyliśmy jeść śniadanie wyjrzałem przez okno i ujrzałem Cher leżącą na leżaku.
- Ej chłopaki, idziemy popływać w basenie ? - spytałem
- Mam lepszy pomysł, nie my popływamy tylko ona - wskazał na Cher
- Ok, tylko jakby coś to będzie na ciebie.- po tych słowach wszyscy wyszliśmy do ogrodu i zaczęliśmy się skradać w stronę niczego nie spodziawającej się dziewczyny. Harry wziął ją na ręce i wrzucił do wody. Minęło pół minuty, minuta ,a ona w ogóle się nie ruszała, zacząłem się martwić.
- Czemu ona się nie rusza ?
- O kuźwa, nie wiem -Zayn zaczął lekko panikować. Wskoczyłem do wody w ubraniach, podpłynąłem do niej i wyciągnąłem na brzeg basenu. Dziewczyna podniosła się ,popatrzyła na przestraszone twarze chłopaków i zaczęła się śmiać.
- Co się śmiesz ?- spytałem
 Ona tylko wbiegła do domu, pewnie się przebrać znając dziewczyny.
- Ej chłopaki ona nas wrobiła !- krzyknął Lou
- O kurczę ale ty jesteś odkrywczy !

*Cher*

  Co za ćwoki! Przebrałam się w taki zestaw i poszłam do kuchni zrobić sobie obiad. O tworzyłam lodówkę w której świeciło pustkami , więc zamówiłam sobie pizzę. W tym samym czasie do domu weszli Homo- niewiadomo.
- Z kim rozmawiałaś przez telefon ? - spytał Louis
- A co cię to obchodzi ?
- Dużo
- To masz problem - odpyskowałam
 Poszłam do swojego pokoju , w połowie drogi zadzwoniła do drzwi więc pobiegłam otworzyć. To był faciu z pizzą ,zapłaciłam mu i z moim łupem poszłam do pokoju. Po drodze zajrzałam do salonu żeby zobaczyć czy małpy nie rozniosły domu , na szczęście nie - oglądali Kucyki Pony ,okeej nie skomentuje tego. Gdy dotarłam do swego królestwa , pizzę położyłam na biurku , położyłam sobie laptopa na kolanach i jedząc moją obiado-kolację sprawdziłam facebooka i twittera. Poszłam wziąć prysznic ,nałożyłam moją seksi piżamkę i położyłam się do łóżka. Nie mogłam zasnąć bo małpy wariowały w pokoju obok, po 10 minutach liczenia baranów zasnęłam ...

                                                                       ~*~

Dzięki za komentowanie i ponad 300 wejść jesteście kochani.!!! :*




poniedziałek, 8 października 2012

02. Chcę zobaczyć mojego Nathana


 Rozdział 2

 *Cher*


   Dojechaliśmy do jakiegoś dużego domu w którym jak się domyśliłam miałam mieszkać.Paul lub ''tata'' wjechał na podjazd ,zgasił silnik i wysiadł z samochodu ,poszłam w jego ślady.
  Bałam się trochę nowego ,życia. Szkoda mi było opuszczać przyjaciółki ,prawdę mówiąc już za nimi tęskniłam.
 Doszłam do drzwi i otworzyłam je jednym zwinnym ruchem. Weszłam do środka i mało co nie dostałam zawału ...Piątka dzikusów z One Direction stała w holu MOJEGO domu. Były dwie możliwości :  A zwiać  z powrotem do domu dziecka lub  B którą wykorzystałam:

  - aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa !!! Homo-niewiadomo wkradli się do naszego domu!
  -Spokojnie , oni tu mieszkają
  - Co ??? - wbiegłam do domu,usiadłam na kanapie i wykręciłam numer do Dan

 * Harry *
     Bardzo zdziwiła mnie zachowanie dziewczyny ,myślałam że zacznie piszczeć i nas przytulać, a ty takie  przedstawienie...

* Niall *
     Ona to musi mieć charakter.Ale gotować umie? Prawda ?

* Zayn*
     Ale ,że Homo-niewiadomo ? Ja aż tak nisko jeszcze nie upadłem ,w tamatych czasach nie było lakierów do włosów...

* Liam *
    Wreszcie jakaś dziewczyna  w domu żeby ogarnąć tych matołów.Czemu Nieller się tak jej przygląda? Blond-farba się zakochał ?

* Louis *
  Heh, już wiem ,że kocham tą dziewczynę i w dodatku jest strasznie ładna...

*Cher*
 Dan nie odbiera, jak ja mam wytrzymać z tymi głąbami ?!

*Liam*
   Teraz trzeba się przedstawić i jakoś ją udobruchać.
-Chłopaki chodźcie,wypadało by się przedstawić

   Podszedłem do niej jako pierwszy ,a chłopaki tuż za mną , bo stwierdzili że po takiej dziewczynie wszystkiego można sięspodziewać.
- Hej, jestem Liam ,a to jest Niall, Harry, Louis i Zayn ,a ty jesteś ? - gdy przedstawiałem chłopaków ,ona tylko zerknęła na niech ,wzrok tylko na chwilę zawiesiła na Lou i przez chwilę na Niallu
- Cher , Cher Lloyd , po co ja ci to mówię?. Gdzie jest Paul ? - dodała po chwili zamyślenia
- Zostawił twoje rzeczy przy wejściu i pojechał do biura do pracy.
- Oczywiście nie będziecie z nami mieszkać.
- Ależ oczywiście że będziemy - rzekł Lou- a teraz chodź wielmożna dziewico lub nie dziewico, opowadzimy cię po domu?
  Na słowa Louisa wszyscy wybuchnęli śmiechem , łącznie z Cher. Ona chyba powoli zaczyna się do nas przekonywać, ale może zająć jej to mniej czasu niż myślałem.
-Chłopaki to oprowadźcie Cher po domu, a ja spadam.

 *Louis*
 Najpierw pokazaliśmy jej nasz duży salon który utrzymywał się w kolorach czerwieni którym mieściła się duża skórzana kanapa , kremowy dywan na którym stał stolik, a na ścianie wisiała 55 calowa plazma. Cher rzuciła się na kanapę ,wzięła pilota do ręki i włączyła MTV. Leciał teledysk The Wanted -Chasing The Sun (Ice Age : Continental Drift Version) , Grrrrr , jak ja ich nie lubię ,za to nasza księżniczka była wpatrzona w nich jak zaczarowana ,gdy śpiewał Nathan czy jak mu tam , ona uśmiechnęła się. Chyba lubi go najbardziej. Zerknęłem na chłopaków : Niall był czerwony ze złości ,przecież to jego największy wróg , Zayn gapił się z odrazą w telewizor ,a Harry wlepił gały w Cher. Nagle Niall wyłączył telewizor i wybiegł z salonu ,a Cher za nim. Ganiali się tak po domu aż Cher usiadła na schodach i zaczęła krzyczeć do Nialla który stał w drugim końcu korytarza :
   -Oddaj mi pilot bo chce zobaczyć mojego Nathana!!!!
   -Dzieci nie kłócić się -rozkazał Harry
   -Odezwał się najstarszy
   -Chodź oprowadzę cię po domu, bo niektórzy nie raczą ruszyć swego szanownego tyłka
   -Dzięki Louis , tak ?- w odpowiedzi tylko pokiwał głową i się uśmiechnął.
Najpierw pokazał mi kuchnię ,potem poprowadził mnie po schodach i długim korytarzem .
   - Oto twój pokój
   - Piękny !!!!
   - Cieszę się ,że ci się podoba , to ja już pójdę po twoje rzeczy - powiedział i wyszedł z pokoju.
  Siadłam na łóżku i czekałam aż przejdzie , gdy wszedł do pokoju , postawił moje walizki na dywanie przy łóżku.
  - No nic to ja już idę ,dobranoc
  - eej , która jest godzina ?
  - 21.49
  -Już ??? - Lou wyszedł z pokoju ,a ja poszłam do mojej łazienki wziąć prysznic, wspomniałam już ,że mam swoją łazienkę i garderobę? Gdy się umyłam, ubrałam moją piżamkę i wskoczyłam pod kołdrę , od razu zasnęłam. To był długi dzień , ciekawe co na jutro wymyśli ta piątka idiotów.


............................................................................................
Sorki że tak długo nie dodawałam ,ale brak czasu i nauka, postaram się dodawać jak najczęściej. Jeśli ktoś chce być informowany w komentarzu piszcie swojego twittera :D
 


 









 


   




  



piątek, 14 września 2012

01.Ci lalusie z Łom Firekszyn przeprowadzili się do naszego miasta


Rozdział 1

* Cher *

   Obudził mnie znienawidzony przeze mnie dźwięk budzika , wyłączyłam go i rozejrzałam się po pokoju : dziewczyn już nie było .Poszłam do łazienki się ogarnąć .Dziś ubrałam się w taki zestaw. Gdy poszłam na śniadanie Dan (Danielle) i Lily (Lilian) o czymś zawzięcie dyskutowały .
          - Hej. - przywitałam się
          - O nasz śpioszek się obudził - stwierdziła Lily
          - Ej , no , przecież codziennie wstaję o tej samej godzinie
          - Coś mi się nie wydaje - rzekła dławiąc się śmiechem Dan
 
    Zmierzyłam obie wzrokiem , śmiały się ,choć nie wiedziałam z czego . Zerknęłam na zegarek - 10.30.
          - Która z was majstrowała mi przy moim budziku  ?

     Lily spojrzała na mnie , a Dan zaczęła oglądać swoje buty jakby ich nigdy w życiu nie widziała
         - Dan ,chciała byś mi o czymś powiedzieć ?
         - To ja ,sorki
         - Za karę jutro pożyczysz mi te swoje niebieskie szpilki ,co jest na śniadanie ? - zmieniłam temat.
         - Naleśniki
         - Oooo to super


 * Po śniadaniu*

     Po śniadaniu nasza opiekunka kazała mi się do niej zgłosić , nie wiem o co jej chodziło ,ale spełniłam jej polecenie.
          - Dzień Dobry , chciała pani żebym przyszła . - oprócz niej siedział w pokoju mężczyzna koło czterdziestki.
          - Tak , tak wejdź .To jest pan Higgins ,właśnie cię zaadoptował - na słowo zaadoptować zrobiło mi się słabo - Idź spakować swoje rzeczy, a pan niech podpisze jeszcze ten dokument.

        Gdy wyszłam z gabinetu , pobiegłam do naszego pokoju i z płaczem żuciłam się na łóżko.Kiedy powoli próbowałam się uspokojić do pokoju weszła Dan .
          - Co się stało kocie ?
          - Nie chcesz wiedzieć, zostałam zaadoptowana
           - Też jest mi ciężko ,ale prędzej czy później musiało to natąpić. Słuchaj masz codziennie do nas dzwonić , pisać , odwiedzać nas i co ci jeszcze tam wpadnie do głowy - widać było że zbiera jej się na płacz,ale starała się nie rozkleić
         - No oczywiście ,a teraz pomuż mi się pakować ,ok ?
         - Nom
         - Ej , gdzie jest Lily ?
         - Na randce z tym całym Nickiem 
         - Słyszałaś ,że ci lalusie z Łom Firekszyn przeprowadzili się do naszego miasta ze swoim menagerem?
        - O nie - Dan upadła na kolana - za jakie grzechy ?!
        - Właśnie nie wiem


   *30 minut później *



  
     Właśnie jechaliśmy  samochodem Paula do jego domu .Miałam mieszane uczucia. Niespodziewanie Paul wyjął coś z kieszeni swego garnitura.
        - Prosze to dla ciebie: nowy iPhone , karta kredytowa i klucze do domu. Mam jeszcze dla ciebie kilka niespodzianek ale to już w domu...


********************************
Sorki ,że taki krótki :)
Komentujcie, nn dodam po 3 komentarzach


     


    
    
      

       
     

      
   
       


niedziela, 22 lipca 2012

Prolog


  
         No więc hej . Jestem Cher ,a tak dokładnie Cher Lloyd. Mam 17 lat i pochodzę z Malvern w Wielkiej Brytanii .Nie mam rodziców i na razie przebywam w Domu Dziecka w Londynie. Gdy miałam 13 lat moi rodzice wraz z moim rodzeństwem:bratem Joshem, i siostrami Sophie i Rosie zginęli w katastrofie lotniczej.
        W Domu Dziecka mieszkam w jednym pokoju z Danielle i Lilian .W ciągu 4 lat zdążyłam się z nimi nieźle zaprzyjaźnić . Danielle i Lilian tak jak ja nie mają rodziców , obie są w moim wieku. We trzy obiecałyśmy sobie ,że gdy ukończymy 18 lat zamieszkamy razem , lecz jeden z następnych dni przekreślił naszą obietniecę ...

.................................................................................
Hej , to mój drugi dopiero co zaczęty blog . Wiem ,że nie jest za ciekawy ,ale prosiła bym o komentowanie :)